Czy ktoś pamięta,
jak w latach 90-tych bodajże weszły na polski rynek energooszczędne żarówki
formy OSRAM? Nie wiem jak to było z Wami, ale ja przez długi, długi czas
spotykałam się z niewybrednymi żartami dotyczącymi tego, co wisiało nam nad głowami…
Trochę to potrwało, zanim wszystkim się te żarty znudziły.
Podobnie ciekawe
zadanie marketingowe miała w Hiszpanii marka Colgate, dobrze nam znana jako
producent past do zębów i innych produktów do pielęgnacji jamy ustnej. W języku
hiszpańskim bowiem „Colgate” oznacza nic innego jak – dosłownie – „Idź się powieś”.
Linie wizzair - Anglicy chyba już się do nich przyzwyczaili, mimo zabawnej nazwy.
W języku
angielskim także zdarzają się takie wpadki. Na przykład dobrze nam znana firma
wizzair… Weszli na rynek w latach 2000, oferując europejskie loty w bardzo
korzystnych cenach. Pracowałam wtedy na pozycji administratora w biurze, na
uniwersytecie Southampton Solent, i do dziś dnia pamiętam mojego szefa
pytającego się o moją podróż do domu, na święta. Ken był nieco drażliwym
starszym panem, z całkowicie siwymi włosami, który nigdy nie mówił nic
niewłaściwego. Zapytał mnie, jakimi liniami lecę.
- I'm flying with Wizzair –
odpowiedziałam.
On skrzywił się
nieznacznie, dwa razy zamknął oczy, jakby starając się przetrawić tę wiadomość,
po czym zapytał ponownie, z niedowierzaniem, myśląc zapewne, że się
przejęzyczyłam:
- Jakimi liniami?
- Wizzair – odpowiedziałam
spokojnie. – To nowe linie, które weszły właśnie na rynek.
Ken spuścił głowę
i nic więcej nie powiedział. A ja dopiero jakiś czas później skojarzyłam, że „taking
a whiz” lub „taking a wiz” jest niezbyt grzecznym określeniem na czynność
oddawania moczu.
Biedny Ken…

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz