czwartek, 15 maja 2014

Trudny marketing pewnych linii lotniczych


Czy ktoś pamięta, jak w latach 90-tych bodajże weszły na polski rynek energooszczędne żarówki formy OSRAM? Nie wiem jak to było z Wami, ale ja przez długi, długi czas spotykałam się z niewybrednymi żartami dotyczącymi tego, co wisiało nam nad głowami… Trochę to potrwało, zanim wszystkim się te żarty znudziły.

Podobnie ciekawe zadanie marketingowe miała w Hiszpanii marka Colgate, dobrze nam znana jako producent past do zębów i innych produktów do pielęgnacji jamy ustnej. W języku hiszpańskim bowiem „Colgate” oznacza nic innego jak – dosłownie – „Idź się powieś”.
 
Linie wizzair - Anglicy chyba już się do nich przyzwyczaili, mimo zabawnej nazwy.

W języku angielskim także zdarzają się takie wpadki. Na przykład dobrze nam znana firma wizzair… Weszli na rynek w latach 2000, oferując europejskie loty w bardzo korzystnych cenach. Pracowałam wtedy na pozycji administratora w biurze, na uniwersytecie Southampton Solent, i do dziś dnia pamiętam mojego szefa pytającego się o moją podróż do domu, na święta. Ken był nieco drażliwym starszym panem, z całkowicie siwymi włosami, który nigdy nie mówił nic niewłaściwego. Zapytał mnie, jakimi liniami lecę.

- I'm flying with Wizzair – odpowiedziałam.

On skrzywił się nieznacznie, dwa razy zamknął oczy, jakby starając się przetrawić tę wiadomość, po czym zapytał ponownie, z niedowierzaniem, myśląc zapewne, że się przejęzyczyłam:

- Jakimi liniami?

- Wizzair – odpowiedziałam spokojnie. – To nowe linie, które weszły właśnie na rynek.

Ken spuścił głowę i nic więcej nie powiedział. A ja dopiero jakiś czas później skojarzyłam, że „taking a whiz” lub „taking a wiz” jest niezbyt grzecznym określeniem na czynność oddawania moczu.

Biedny Ken…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz