Ach, ten Present Perfect.
Nie dość, że trzeba się uczyć trzeciej formy czasowników nieregularnych, nie
dość, że trzeba pamiętać o has i have, to jeszcze w dodatku nie wiadomo, kiedy
używać. Porównujemy sobie „I have done” z „I did”, próbując dociec czy to się
zdarzyło 5 minut temu czy właśnie przed chwilą, starając się zrozumieć gdzie
tu, u licha, jest różnica…
Cóż, jak to
mówią: diabeł tkwi w szczegółach. A konkretnie: w nazwie. Z reguły tłumaczy się
tym, którzy uczą się języka angielskiego, że Present Perfect jest czasem
przeszłym. To dlaczego, pytam się, nazywa się „Present”?
Słówko „present”
ma w języku angielskim dwa główne znaczenia: „present” jako prezent, podarunek
(dlatego mówi się, że dzień dzisiejszy to dar i nie powinno się go marnować na
bezsensowne wkuwanie słówek!) oraz „present” jako teraźniejszość. Present
Perfect należy więc rozumieć jako czas z grupy teraźniejszych. Kropka.
Mało tego, jest
to teraźniejszość perfekcyjna, idealna („perfect” to po angielsku „perfekcyjny,
idealny”). Na przykład taka, w której właśnie skończyliśmy nudny i długi
projekt, który wcale nam się nie podobał, ale który musiał zostać ukończony. Leży
on sobie przed nami lub jest zapisany na naszym PC (skrót od Personal Computer,
tak przy okazji). Chcemy wykrzyczeć całemu światu, że nareszcie jest gotowy. I
wtedy dzwoni szef, pytając o ten właśnie projekt. A my odpowiadamy triumfalnie:
„I have just
finished it.” – Właśnie go skończyłem/-am.
W ten sposób
dajemy naszemu szefowi do zrozumienia (i to z naciskiem), że projekt jest skończony
i gotowy. Tu i teraz. W teraźniejszości. Obecnie. Właśnie skończony. Teraz przyszłość
jest już prosta (w czasie Future Simple): you will go away (pójdziesz sobie) na
zielone łąki, łapać motyle… Bo TERAZ projekt został właśnie zakończony, TERAZ
są konsekwencje twojej ciężkiej pracy. Tylko na polski się tak niefortunnie
tłumaczy, że projekt jest „skończony” (przeszły dokonany).
Ale też nie zawsze.
Weźmy sobie przystojnego anglika (bo o ładną angielkę raczej trudno…), który
mieszka w Polsce od kilku lat i niech nam o sobie poopowiada. Jest duża szansa,
że powie nam:
„I have lived in
Poland for five years.”
W wolnym
tłumaczeniu: „Mieszkam w Polsce przez pięć lat.” MIESZKAM. Nie mieszkałem.
MIESZKAM. Teraz. Nadal. Wciąż. W teraźniejszości. Dobra nasza, może go
zaprosimy na to wspólne łapanie motyli, czemu nie.
Jak już sobie tak
człowiek uświadomi, że Present Perfect to przecież czas teraźniejszy, tak
naprawdę, to można łatwo sobie dorobić filozofię porównania pomiędzy tym naszym
idealnym czasem a prostą przeszłością, czyli Past Simple.
Weźmy taki
przykład:
I ate breakfast
this morning. – Zjadłem śniadanie dzisiaj rano. (w czasie Past Simple)
No tak, ale to
było rano. Teraz zapewne jesteś głodny jak wilk, nie? Ale nie o tym mowa.
Nacisk jest na czas, na dzisiejszy poranek, kiedy to miało miejsce pożeranie
śniadania. A teraz spróbujmy tak:
I have just eaten
breakfast. – Właśnie zjadłem śniadanie. (w czasie Present Perfect)
Świetnie. Więc
nie jesteś głodny, brzuch jest pełny, a miłe uczucie ciepła i sytości wypełnia
twoje całe jestestwo. Teraźniejszość idealna…

Uczę się angielskiego od lat i nikt mi jeszcze w taki sposób nie wytłumaczył tego "dziada" :) aczkolwiek lubię ten czas i zawsze lubiłam, może podświadomie wyczuwałam, że coś jest tu idealne! Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńPerfekcyjnie! :) Życzę powodzenia w nauce i pozdrawiam serdecznie! :)
UsuńMonika, kontynuuj, czekam na więcej !!!
OdpowiedzUsuńDzięki! Na pewno będzie więcej! :)
UsuńLubię ludzi kreatywnych. Świetny pomysł! Będę tu zaglądać:-)
Usuń